Stanęliśmy przed jaskinią mojego syna, Gustawa. Wiedziałem, jak przywita waderę. Jego moce... nie jestem w stanie tego opisać, ale on... on jakby widzi wszystko na tych terenach i... zapewne już o tym wie. Wyszedł.
- Witaj, Shanti. - Powiedział.
- Ale mam na imię Lessa. - Próbowała się wymigać wadera.
- To, że zmieniłaś imię, nie znaczy, że nie jesteś tą samą osobą. - Uśmiechnął się.
- Ale... skąd wiesz?! - Spytała przejęta.
- Tajemnica. Powiedzmy w skrócie, że wszystko, co dzieje się wokół Krwawego Wzgórza, nie umknie mojej uwadze. - Powiedział niejasno.
- To taka jego moc. - Westchnąłem.
- Nie powiesz nikomu? - Spytała Lessa.
- Nie puszczę pary z pyska. Nic się tu nie zmieniło... Ogłoszę cię nową członkinią, i, aby nie było podejrzeń, poproszę Greyback'a - popatrzył na mnie. - o oprowadzenie cię.
Tak też się stało i wszystkie wilki połknęły haczyk. No... prawie wszystkie. Pattonowi też to nie umknęło - czytałem w jego myślach. - ale wiem, że pozostawi tą informację dla siebie. Szliśmy przez tereny z Lessą, grając komedię i udając, że oprowadzam ją po terenach i o nich opowiadam.
- Jak tam Aroz? - Spytała o starego partnera.
- Dawno odszedł. - Westchnąłem.
- A zespół się trzyma?
- Mamy inny skład. Nie możesz do niego dołączyć.
- Szkoda. - Powiedziała smutno.
- Ale i tak możesz śpiewać do woli. Wiem, bardzo to lubisz.
< Lessa, dokończ proszę w wolnej chwili >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!