piątek, 28 lutego 2014

Od Gustawa - C.D. opowiadania Geralt'a z Rivi ''Dawna miłość, dawny ból''

   Bez zastanowienia skoczyłem potworowi do dłoni, na których miał oczy, by mu je osobiście wydłubać. Udało się. Potwór zachwiał się i zaczął stawiać nieostrożne kroki. Zeskoczyłem z jego głowy i wylądowałem na ziemi. 
 - Dajcie jakąś linę! - Krzyknąłem.
 - Się robi! - Odkrzyknął Patton i chwycił w psyk linę, która zawieszona była na jednej z kamiennych, szarych i grubych ścian zamku. 
 - Zaplącz ją o nogi potwora. - Rozkazałem. Wilk szybko wykonał moje zadanie i będąc już przy mnie, czekał na dalsze wskazówki. - Chodźcie do końca liny. Wszyscy.
Podeszliśmy do wlokącej się po posadzce liny i złapaliśmy ją w zęby. Ja, Patton, Geralt z Rivi, Tsume, a nawet Lili, połączyliśmy siły i wywróciliśmy potwora. Zamek zaczął się walić pod wpływem dużej masy potwora.
 - Uciekamy! - Krzyknąłem. Postanowiliśmy dla zaoszczędzenia cennego czasu, powyskakiwać przez okna. Poobijaliśmy się przy tym, ale póki co najważniejszym celem była ucieczka. 
 - Przecież kiedy potwór się uwolni, znajdzie nas po zapachu. - Powiedział Tsume.
 - Niekoniecznie. - Odpowiedziałam. Tsume, Patton, Geralt z Rivi i Lili zaczęli unosić się w powietrzu, dzięki mojej mocy.
 - A teraz do domu! - Krzyknął Patton. Nie pozostawiając żadnych śladów naszej obecności, dostaliśmy się na tereny watahy. Potem teleportowałem stamtąd jeszcze Honor i Ayoko. Kiedy upewniłem się, że wszyscy są bezpieczni, uznałem, że sprawa została zamknięta. Kiedyś ponownie trzeba będzie zmierzyć się z dziewczynką, ale ucieczka z tamtego świata, zajmie jej wiele lat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!