Nabrałem do Cheveyo o wiele większego szacunku, natomiast do Mortimera wręcz przeciwnie. Znienawidziłem go.
- Dziękujemy. - Odpowiedzieliśmy chórem, a przed nas wyszedł Gustaw.
- Chyba wiemy, o co chodzi. Procedury to procedury. Alestria i Angeal są od dziś parą! - Powiedział. - To kolejny powód do świętowania.
Wszyscy zaczęli tańczyć i cieszyć się z naszego partnerstwa. Moja matka, która spodziewała się dziecka, nie mogła tego usłyszeć, zatem poinformowałem ją poprzez telepatię. Kiedy wirowaliśmy na środku parkietu, odezwałem się.
- Moja mama nam gratuluje.
- Przecież jej tu nie ma. - Stwierdziła moja partnerka. Jak to słowo pięknie brzmi... moja partnerka, Alestria...
- Nie ma jej, ale o tym wie. - Powiedziałem i uśmiechnąłem się.
- Niech zgadnę... telepatia?
- Bingo!
Byłem bardzo szczęśliwy i rozchmurzony, w końcu znalazłem sens mojego życia, inny niż walka.
< Alestria? Brak weny... >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!