Wywróciłam oczami, a przez myśli przeleciało mi słowo: ,,wariat", ale nie wypowiedziałam tego głośno, za to moja siostra zagadnęła go:
- Co oznacza to słowo?
- Jakie?
- To, które wypowiedziałeś, kiedy kłoda cię wyrzuciła w powietrze. - wytłumaczyła.
- Chodzi ci o Geronimo? - upewnił się.
- Tak. - odrzekła.
- Otóż...- zaczął, ale nie dokończył, ponieważ dokładnie w tym samym momencie, usłyszeliśmy krzyk jakiegoś szczeniaka:
- Uwaga!
Nim basior zdążył uskoczyć, wpadł na niego z pełnym impetem i zwalił go z nóg.
- Hej, nie możesz uważać?! - zawołał Glory.
- Przepraszam. - odrzekł młodziak i pomógł mu wstać.
Kiedy to uczynił, poznałam w nim spokrewnionego ze mną, Haza.
- Cześć. - przywitałam się.
- O, to ty. - odparł wyraźnie zaskoczony.
-Owszem. Jesteś tu sam, czy też przybyłeś w towarzystwie?
Rozejrzał się dookoła i oznajmił:
- Z Sirajem, ale on gdzieś mi się zgubił.
<Glory, kontynuuj, proszę.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!