- Aha. Teraz rozumiem...- westchnąłem.
Po tych słowach przez chwilę panowała cisza, którą przerwała Jade:
- Oznajmiłeś już tą radosną nowinę wszystkim członkom swojej rodziny?
Wziąłem głęboki oddech. Wiedziałem, że to pytanie zostanie kiedyś wypowiedziane, ale nie sądziłem, iż tak szybko.
- Prawie.
- To znaczy?
- Nie powiedziałem jeszcze...Mo.
- Żartujesz?! Nie oznajmiłeś tak ważnej informacji własnemu bratu?!
Spuściłem oczy i wymamrotałem:
- Owszem...
- W takim razie będziesz musiał zrobić to teraz. - orzekła zaczynając się denerwować.
- Dobrze, ale...- zacząłem, lecz ona mi przerwała:
- Nie ma żadnego ale! Idź tam w tej chwili!
Aby nie drażnić jej dalej czym prędzej wyszedłem z jaskini i skierowałem się do mieszkania Mortimera. Po godzinie powolnego lotu dotarłem na miejsce. Basior leżał na trawie przed nim.
- Hej. - przywitałem się.
- Cześć. Po co tu przyszedłeś?! - zakatował.
- Jade...chciała, abym...powiedział ci, że .... niedługo spodziewamy się dzieci.
- Wiesz dokładnie, że szczeniaki mnie nie interesują.
- Owszem, lecz...zostałem przez nią do tego zmuszony.
Na te słowa wilk wybuchnął głośnym śmiechem i odrzekł:
- Dajesz się wykorzystywać waderze. To wstyd.
Poderwałem się wściekły i ruszyłem w drogę powrotną. Kiedy tylko wszedłem do jaskini, Jade zapytała:
-I jak, powiedziałeś?
- Tak, ale nigdy więcej tego nie zrobię.
- Dlaczego?
Opowiedziałem jej całą historię.
<Jade, kontynuuj, proszę.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!