Zobaczyłyśmy Gustawa. Gryf zniżył lto, a ja podbiegłam do alfy. Mama chciała coś powiedzieć, ale uprzedziłam ją:
-Zaraz wszystko wyjaśnię.- odwróciłam się do gryfa- Do jaskini rannych.- poleciłam i odleciał, a ja wystrzeliwałam z siebie po kolei kolejne słowa, jak pociski. Kiedy skończyłam zdążyłam jeszcze dodać:
-Valixy jest ranna poważną trucizną. Jest jeszcze bardzo osłabiona, ale pewnie będzie wiedziała coś więcej niż ja.- spojrzałam na niego, czekając, aż odeśle mnie do domu lub wyda innych rozkaz.
<Gustaw? I Valixy? Co się u ciebie działo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!