sobota, 6 grudnia 2014

Od Whitney - Mikołajki

Śnieg prószył sobie, spokojnie opadając na dół, gdzie wtapiał się w ziemię. Lubiłam zimę. Często zastanawiałam się, jak wygląda śnieg z lotu ptaka. Pew razem z Callie, siedzieli sobie przy ognisku. Kochałam ich ponad życie.
Callie dużo zmieniła w moim życiu. Dzięki niej zasmakowałam, czym jest macierzyństwo. Nie planowaliśmy z Pew'em jak na razie szczeniąt, lecz wilczycę od razu zaakceptowaliśmy jako córkę. 
- Mamo, chodź. - przywołała wadera. Niedawno dorosła i wyrosła na uroczą damę. Miałam nadzieję, że w przyszłości znajdzie sobie dobrego i kochającego basiora, takiego jakim jest mój partner. Poszłam do ogniska, gdzie usadowiłam się między ukochanym, a córką. Wymieniliśmy się uśmiechami. 
- Życzę wam wspaniałych, Mikołajek. - rzekł Pew. Złożyliśmy sobie nawzajem życzenia, kiedy do jaskini wbiegł Senshi. Rzucił mi się na szyję z głośnym śmiechem.
- Cześć, siostrzyczko. - zawołał. Do jaskini weszli Selene i Hill - moi kochani rodzice. U nas było rodzinne przygarnianie szczeniaka, gdyż nie byłam prawdziwą córką, tej pary, Haru był ich prawdziwym synem, zaś ja adoptowałam Callie.
- Witaj, braciszku. - zaśmiałam się. Uwielbiałam w nim jego charyzmę. Spojrzałam na rodziców, przywitali mnie ciepło. Jednak coś mi nie pasowało, gdyż moja mama wydawała się przygnębiona.
- Mamo, coś się stało? - zapytałam się. Wadera pokiwała głową. Westchnęłam. - Chodźmy na spacer, powiesz mi o co chodzi.
***
- No więc, powiesz mi co cię martwi? - ponagliłam mamę.
- Boję się. - zatrzymała się. Domyślałam się czego. Mój humor się popsuł. - Martwię się, że zginiecie przez te wojnę. Boję się was stracić. - Selene zaczęła płakać. Bez chwili zwłoki objęłam mamę. Dałam się jej wypłakać na ramieniu. Kiedy się nieco uspokoiła, rzekłam:
- Mamo, ja też się martwię o was wszystkich, ale wiem jedno... Ja nie idę na wojnę, zostanę z tobą. 
Selene przestała płakać.
- Dziękuje. - uśmiechnęła się, złapałam ją za łapę.
- A teraz chodźmy, mam dla ciebie prezent. - zaśmiałam się i pobiegłyśmy w stronę jaskini, zapominając o troskach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!