Wytchnienie i zrozumienie. Tego właśnie pragnąłem od długiego czasu. Gdziekolwiek byłem, zostałem stamtąd wypędzany. Nikt nie chciał mieć do czynienia z wilkiem, posiadający przeklęty żywioł - Mrok. Nienawidziłem go z całego serca. Kiedy przejmował nade mną kontrolę, potrafiłem popełnić straszne zbrodnie. Często udawało mu się przejąć kontrolę, kiedy czułem złość, dlatego musiałem być jak skała.
Dopiero tutaj znalazłem, to czego szukałem od dawna. Ta wataha akceptowała mnie takim, jakim jestem. Stałem przed jaskinia najważniejszych wilków w watasze i rozmawiałem z Gustawem - alfą watahy.
- Gustawie, nie mogę ci opowiedzieć mojej historii. - rzekłem. Basior skinął łbem. Rozmawiałem z nim kilka minut i dało się zauważyć, że ten wilk sporo widział. Czułem do niego szacunek.
- Dobrze, rozumiem. - odparł. - Zostałeś przyjęty do watahy... Jednak pamiętaj, że jakbyś nie dawał sobie rady z Mrokiem to przyjdź do mnie. - powiedział.
- Gustawie, tego przekleństwa nie pokonam. - szepnąłem. Alfa spojrzał na mnie z powagą w oczach.
- Słuchaj nie byłeś jedynym w naszej watasze, który posiadał bądź posiada żywioł Mroku. Niektórych spotkał straszny koniec, jak choćby Darknessa, ale zaznał w życiu miłości dzięki Klarze. Kluczem do pokonania Mroku jest miłość drugiej osoby i silna wola... - rzekł. Wiedziałem, że powinienem to przemyśleć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!