Ostatnio nie byłem w nastroju do życia ... ale nie popełnię samobójstwa . Musiałem znaleźć sobie jakąś rozrywkę . Mój charakter nie był przystosowany do " normalnych " rozrywek . Czerpałem zabawę oglądając lub wywołując strach . Poznałem już kilka wilków ale jedna wadera nie przypadła mi do gustu ... Wiedziałem gdzie mieszka więc postanowiłem nacieszyć się jej strachem .
***
Północ ; czas gdy miałem największe możliwości . Zamiany w demona , wywoływanie koszmarów ... telekineza . Tych umiejętności nie mogłem używać w dzień . Poza tym nikt o nich nie wiedział . Zakradłem się pod jaskinię wspomnianej wadery . Nie wiem czemu ale Ami działała mi na nerwy . Delikatnie otworzyłem drzwi do jej jaskini a moje futro rozwiało ciepłe powietrze . Leżała w środku zwinięta w kłębek ... Czas się zabawić ! Podszedłem do niej i dotknąłem jej pyska . Został na mim czarny ślad . Usiadłem i zacząłem swoje przedstawienie .
*-A więc tego się boisz ... * - Pomyślałem wnikając w jej umysł . Zacząłem " rozbudowywać j" jej sen . Miała na prawdę piękny ... Partner siedział obok niej nad jeziorem . Szkoda , ze to zniszczyłem . Wadera znalazła się na małej wyspie . Zaczęły w nią bić pioruny . Może się wzburzyło a dookoła wyspy pływały demony i monstra nie z tego świata . Wróciłem do realnego świata i obserwowałem ja wadera przeżywa koszmar . Po chwili zerwała się z posłania . Śpij ...pomyślałem a wadera upadła równie szybko jak wstała . Za krótko to przeżywała . Po chwili Ami cała się trzęsła i oblała się zimnym potem . Postanowiłem , że dam jej wstać . Gdy się obudziła zaczęła nerwowo rozglądać się po jaskini . Wbiła wzrok w miejsce gdzie stałem ... ale to nie byłem ja . Była to ta strona mnie o której nikt nie wiedział . A wyglądała ona mniej więcej tak :

Gdy tylko mnie ujrzała zastygła w bezruchu . Podszedłem do niej plując krwią na podłogę .
-Lepiej uciekaj ... zanim się nie rozmyślę ... - Wyszeptałem a Ami ruszyła w stronę wyjścia . Pobiegłem za nią ale już jako wilk . Była roztrzęsiona i samotna .. samotna . Stanąłem przed nią i znowu dotknąłem jej pyska ... nie widziała mnie ale czuła . Usunąłem znak ... nie mogłem już jej wystraszyć aż tak bardzo ale zawsze mogłem wpędzić w coś w rodzaju paranoi . Wyszło mi to idealnie . Wadera zaczęła kręcić się po polanie w nadziei , że znajdzie pomoc . Gdy odchodziłem pozostawiając ją samą w tym lesie chyba zrobiło mi się jej żal ... a nie .. pomyliłem się . Po prostu stanąłem na kolec i dlatego poczułem ból .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!