Odpowiedziałem na czułości Ami, przyjemnym uściskiem. Objąłem ją w talii. Ciepło wadery pomogło mi odgonić zimno.
- Też cię kocham. - powiedziałem, przystawiają swoje usta do moich. Podczas namiętnego pocałunku, upadłem z nią w śnieg. Zamknęła oczy. Kiedy się od siebie oderwaliśmy, padłem obok niej.
- Czemu takie nagłe wyznanie? - zapytałem. Wadera zerknęła na mnie. Wyglądała na lekko zirytowaną.
- Słyszałam, że te nowe wadery, szykują się na ciebie. - oznajmiła smutnym tonem.
- Ami... - Spojrzałem na nią, zaś wadera zaczęła płakać.
- Proszę cię, nie zostawiaj mnie, ani dzieci. - wyszeptała. Przycisnąłem jej łeb do mojej piersi.
- Nie zostawię cię... - rzekłem, nie wiedząc co przyniesie mi los podczas wojny. Jednak to co miało się zdarzyć, było nieuniknione.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!