Bloody Wolf wróciła do watahy niedługo po odejściu Valixy, której mi brakowało, natomiast za tą pierwszą ani śmiałam tęsknić. Postanowiłam wyjść na spacer i przemyśleć to wszystko jeszcze raz. Przechadzałam się chyba po Dymiących Górach, kiedy nagle zobaczyłam właśnie ją. Swoją znienawidzoną kuzynkę. Przyłączyła się do mojego spaceru z szyderczym uśmieszkiem.
- Co tam, kuzyneczko? - Spytała.
- Nie powinno cię to obchodzić. - Rzekłam wymijająco.
- Oj, nie dąsaj się. - Powiedziała słodkim głosem. - Nie bądź taka. Powiedz, John należy jeszcze do watahy? - Zapytała.
- Już od dawna go nie ma. - Powiedziałam chłodno.
- To dobrze. - Uśmiechnęła się. - Chyba powinniście zmienić alfy, skoro mnie nie widzieliście. Ani inspektorzy, ani ty, ani Gust...
- Widział cię. - Powiedziałam.
- Jak to?
- To lepszy alfa, niż myślisz, moja droga. - Uśmiechnęłam się i wyprzedziłam ją. Chciałam bronić przynajmniej honor swojego partnera, skoro mój własny został już dostatecznie zmieszany z błotem. Jeszcze kiedyś się zemszczę... za wszystko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!