No i znów nie mieliśmy z kim walczyć. Był jeszcze Mars, ale jego planowaliśmy załatwić w następnym tygodniu. Przez ten czas powinniśmy ćwiczyć do bitwy z generałem. Niestety, nie mieliśmy szczęścia i nikt nie wyrażał chęci do walki.
- Chyba nie ma co szukać. - Westchnąłem. Było to skierowane do Zack'a.
- Nie mów, że się poddajesz. - Rzekł. - Mamy siebie.
Ostatnio mój brat zaczynał się wysuwać na prowadzenie, to znaczy, że przerósł mistrza i jest już lepszy w walce, aniżeli ja. Poznał moje sekrety przez samą obserwację i już potrafi przejrzeć przeciwnika na wylot. Jest zwyczajnie bardziej uzdolniony.
- O czym myślisz? - Zapytał.
- O tym, że jesteś lepszy, niż ja. - Uśmiechnąłem się.
- Sprawdźmy to. - Rzekł, niezbyt pewny siebie.
- Zgoda. - Rzekłem.
***
Mój brat wygrał bez trudu. Coraz lepiej posługiwał się swoim mieczem.
- Pamiętasz, jak mi go dałeś? - Spytał, polerując ostrze.
- Taa... - Powiedziałem. - Byliśmy wtedy szczeniakami...
- Stare, dobre czasy. - Westchnął.
Nagle zauważyliśmy Midasa. Postanowiliśmy go wyzwać na dwa pojedynki. Według naszych analiz, był jednym z lepszych wojowników.
< Midas, opisz walkę z Angeal'em i daj dokończyć Zack'owi, ok? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!