Azuma zwinął się w kłębek. Dostał ataku drgawek. Widziałam, jak czarna chmura dymu - Seibu - wychodzi z jego ciała. Nie miałam już swoich dawnych mocy i nie mogłam się zregenerować. Wstałam z trudem, czując, jak moje połamane kości ruszają lub
ocierają się o siebie tworząc ból. Niewiarygodny ból. Krzyknęłam kiedy coś złapało mnie w pasie, to była Seibu. Rzuciła mną o ziemię. Czułam, że mój kręgosłup trzasnął. Spojrzałam na grzbiet. Kilka kości przebiło się przez skórę.
Krew. Było tak wiele krwi. Leciała z moich ust, gdybym jej nie wypluwała zakrztusiła bym się nią. Cięcie, które miałam niebezpiecznie blisko szyi, prawie rozerwało mi gardło. Coraz trudniej było mi oddychać z minuty na minutę. Nie wiedziała, gdzie kończy się krew, która wyleciała z ust Azumy, a gdzie zaczynała się moja. Próbowałam zatrzymać krwawienie, starając się nie myśleć o tym, że nade mną stoi Seibu, a dokładniej jej dusza pragnąca zemsty.
- Nareszcie... Mogę dokonać na tobie zemsty... - szepnęła, a jej łapy zacisnęły się w pięści. - Zabiję cię, lecz nie w taki zwykły sposób... Tyle myśli chodzi mi po głowie. Jednak mam świetną myśl
Podniosła łapę i uderzyła mnie prosto w pysk. Cięcia, które pozostawiły pazury, zaczęły mnie piec. Duch, przygotował się na kolejny ruch, lecz mój bratanek stanął przede mną.
- Seibu... Jeśli chcesz zabić ciocię, musisz zabić najpierw mnie. - rzekł.
- Wiesz, że nie mogę tego zrobić, gdyż cię kocham. - wyrzucił duch.
< Azuma? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!