Leżałam w swojej jaskini, stał przy mnie Wilson. Wtedy poczułam skurcz.
- To już. - powiedziałam ostatkiem sił.
Wilson pomógł mi wstać. Poszliśmy do jaskini.
Brat zapukał do jaskini, usłyszeliśmy głos wadery.
- Kto tam?
- Wilson z Willow! - odpowiedział
Weszliśmy do jaskini. Basior opuścił sale.
***
Obudziłam się, a obok mnie leżał mały biało-czarny szczeniak. Zapiszczał cichutko kilka razy.
- Gratulacje! - powiedziała alfa. - Masz już imię?
- Tak.
- Jakie?
- William - odpowiedziałam i spojrzałam na syna z czułością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!