Las to był mój drugi dom. Uwielbiałam włóczyć się po nim bez celu. Świeże powietrze cieszyło moje płuca. Układające się do ,, snu " drzewa, cieszyły oczy. Musiało tu być piękniej wiosną... Jednak zima nie była zła porą roku. Dzięki niej natura mogła odpocząć, wytchnąć.
Znalazłam się obok ulubionego drzewa. Oparłam przednie łapy o gałąź, wskakując na nią. Dalej poszło jak pestka. Posiadałam talent do wspinania się na drzewa. Znalazłam się na samej górze. Widziałam całą tą piękną panoramę. Nie było śniegu, który leżał jeszcze wczoraj; rozpuścił się w nocy. Usadowiłam się w koronie drzewa, wsłuchawszy się w szum wiatru.
Moją uwagę przykuł czerwony basior, a dokładniej młody samiec o imieniu, Hades. Szedł przez las ze spuszczoną głową. Domyślałam się dlaczego. Słyszałam, że to przez niego jego siostra utraciła wzrok. Sama był się załamała, gdybym zrobiła coś Brigitte albo Ryan'owi. To było moje ukochane rodzeństwo.
W pewnej chwili chciałam zejść do niego. Pocieszyć, a może nawet przytulić. Niestety byłam nieśmiała. Czasami za bardzo. Siedziałam tak cały czas, dopóki nie zniknął mi z oczu. Czułam wyrzuty sumienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!