Wadera wystawiła do mnie łapę z uśmiechem na ustach. Znałam takie typy jak one... Najpierw zabawiały się basiorami, w następnej chwili ich spławiając. Zachowałem kamienny wyraz twarzy. Nie poddałem niebiesko - czarnej wilczycy łapy, lecz rzekłem chłodno:
- Witam. I proszę, żebyście nie wpadały na mnie więcej dla zabawy. - burknąłem, co nieźle zaskoczyło wilczyce.
- Sorry, ale to było niechcący. - rzekła Aya. Prychnąłem.
- Jasne, jasne. Znam takie wadery... - mój niezbyt udany dzień, popsuł mu humor... Jeszcze te irytujące wadery.
- Dobra, dobra... Rozkminiłeś o co nam chodzi. - przewróciła oczami. Przyjaciółka wadery chrząknęła.
- Ja może już pójdę. Miałam porozmawiać, o czymś z Gustawem. - mruknęła, machnęła ogonem, wcześniej pomachawszy Aya na pożegnanie. Przeniosłem wzrok na waderę.
- No więc może się przedstawisz? Od razu mówię, że mnie nie pozbędziesz się łatwo. - puściła mi oczko. Uniosłem jedna brew do góry.
- Doprawdy... Na imię mi BlackDreams. - zdradziłem. Aya uśmiechnęła się.
- Brzmi drapieżnie.
- Tak właśnie miało być. - podjąłem dalszą rozmowę, gdyż przypomniałem sobie słowa alfy. Aya... Nawet była m moim guście. Lubiłem wadery z pazurem.
- Wydajesz się coraz ciekawszy.
- Hmm... Może ty mi coś powiesz o sobie? - rzuciłem obojętnie. Wadera skinęła głową.
- Z miłą chęcią, ale chodźmy na spacer. - odparła, łapiąc mnie za łapę i ciągnąc w stronę lasu.
- A gdzie ty mnie ciągniesz? To miał być spacer. - zauważyłem.
< Aya? ;3 Co dalej? ;* >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!