Minął mnie wilk, biegnąc wyjątkowo szybko. Żaden inny wilk nie biega tak samo, więc szybko poznałam basiora.
- Uważaj, Pattonie, bo jeszcze uderzysz się w drzewo... - zaśmiałam się, stając mu na drodze
Zatrzymał się, ledwo hamując, tuż przede mną, dzieliły nas centymetry. Widocznie poczuł się niezręcznie, bo cofnął się o kilka kroków do tyłu, kiedy ja stałam niewzruszona. W jego oczach ujrzałam niedowierzanie
- Bloody Wolf? Przecież ty odeszłaś! - powiedział nieco zaskoczony, jednak głos mu nawet nie zadrżał
Uśmiechnęłam się złośliwie. Machnęłam ogonem i odparłam:
- Ale zdecydowałam się wrócić, bo brakowało mi tego twojego wyjątkowo drażniącego popisywania się swoją szybkością... - zmrużyłam oczy, nadal rozbawiona - Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza?
Szarpnął pyskiem, zdenerwowany. Widocznie nie spotkała mu się moja odpowiedź.
- Myślę, że jest mało wilków, którym by to nie przeszkadzało. Osobiście śmiem powiedzieć, że lepiej było kiedy cię nie było... - warknął
Nigdy z Pattonem się nie lubiliśmy, rzadko rozmawialiśmy, a jeśli już była to gra słowna. Każde z naszej dwójki chciało wygrać każdą rozmowę, jednak nie zawsze się to udawało
- Och, myślę, że troszkę przesadzasz... Myślę, niektórym wilkom brakowało mnie...
(Patton? xd)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!