Przez całą drogę do jaskini alf, wadera patrzyła na mnie jak na bóstwo. Zawsze, kiedy patrzyłem w bok, przyłapywałem ją na odwracaniu głowy w bok. Dziwnie się czułem w jej towarzystwie, wręcz niezręcznie. Nie powiem, że nie była urodziwą waderę, ale ja miałem już Ami.
- A więc... Znasz może jakieś ciekawe miejsca? - odezwała się w końcu.
- Tak, jest ich wiele i jestem pewien, że znajdziesz jakieś odpowiednie dla siebie. - odpowiedziałem, na co wilczyca odpowiedziała: Dziękuje.
Zastanawiałem się nad wojną. Czy dobrze postąpiłem zostając wojownikiem? Czy wrócę do Ami i moich dzieci. Nie chciałem umrzeć. gdyż miałem dla kogo żyć. Kochałem Ami. To był mój powód życia.
- Niedługo będziemy koło jaskini. - zauważylem.
- Ok.
- Powiedzieć ci co nieco na temat alf? - zapytałem, na co wilczyca powiedziała:
- Jasne...
- Gustaw to nasz alfa. Wiele przeszedł z swoim życiu. Ginewra to jego partnerka i najwspanialszą wadera w watasze. Nikomu nie odmówi pomocy. Tak w dużym skrócie. - rzekłem. Sollyz spuściła wzrok.
- Dobrze, a może powiesz coś o sobie?
- Dobra. Mam partnerkę, która ma na imię Ami oraz szóstkę dzieci - cztery wspaniałe córki: Gold, Silver, Ruby i adoptowaną Tundrę oraz dwóch synów: Bursztyna i Blaze'a.
< Sollyz? Co dalej? ;3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!