Sand wpatrywała się we mnie uważnie. Lata, które spędziłem myśląc nad tym, czy mnie kocha czy nie, nie miały już znaczenia. Wadera, którą dążyłem uczuciem, wyznała mi miłość. Tak mnie to uszczęśliwiło, że nie mogłem nic powiedzieć.
- Peace... Powiesz coś na to? - zapytała pełna nadziei. Wpatrywała się we mnie uważnie. Na jej uroczym pyszczku malowało się szczęście, a jednocześnie strach. Zaśmiałem się.
- Jaki ja byłem głupi. - zacząłem. - Myślałem, że mnie nie kochasz, a ty... Ty moja najukochańsza SandStrom, czujesz to samo co ja. - zakończyłem moją wypowiedź. Wilczyca wyglądała na... Zresztą, po co miałam tracić czas na myślenie. Musiałem działać.
- Kocham cię, najbardziej pod słońcem. - szepnąłem całując ją delikatnie. Sand oparła swoje łapy o moją klatkę piersiową.
- Masz przesuszone usta... - rzuciła, co wprawiło mnie w zakłopotanie. - Ale pocałuj mnie jeszcze raz...
Moje wargi znowu zetknęły się z jej. Zanurzyłem łapy w jej sierści. Taka jedwabista i miła w dotyku. Właśnie tak sobie ją wyobrażałem.
- Peace... - szepnęła, lecz uciszyłem ją kolejnym pocałunkiem. Tak chciałem poznać jej smak. Wiedziałem, że tego chce.
- Może już starczy. - zaśmiałem się lekko, patrząc prosto w oczy ukochanej.
< Sand? Może jakiś epicki koniec? xd A no i czy dokończysz? C: >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!