Byłam w nowym miejscu, spodobało mi się one. Ale jednak w ciąż nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. Wszyscy wędrowali koło mnie, nie wiedząc co ze mną zrobić. Robili to tak długo, aż w końcu jeden z nich ponownie chwycił mnie za kark. Spacerował przez las, ale wiedziałam, że idzie w konkretnym kierunku. Zaczęło mi się powoli nudzić. Wataha wyglądała na wielką, skoro tak długo szliśmy. Był już wieczór, nagle na niebie zobaczyłam wielkie orły.
- Co to? – zapytałam machając ogonem
- Wilki – odparł
Nigdy nie widziałam wilków ze skrzydłami… też chciałabym mieć takie. Po czasie wszystkie latające wilki rozleciały się, a my dotarliśmy do miejsca. Stała przed nami spora jaskinia, której nie mogłam się lepiej przyjrzeć, bo nagle upadłam na ziemię. W stałam i po chwili zorientowałam się, że nie ma obok mnie tamtego wilka. Wtuliłam się w ogon i zaczęłam szlochać.
- Znowu zostałam sama – zacisnęłam wargi i wytarłam łzy
Nagle usłyszałam czyjeś kroki, nim zdążyłam się obejrzeć, stał za mną czerwono biały basior. Zrobiłam wielkie oczy i aż znieruchomiałam ze strachu. Oboje patrzyliśmy się na siebie jak na głupich. Cała struchlałam, trzęsłam się jak nie wiadomo kto. Nagle wilk usiadł, a ja drgnęłam. Byłam gotowa do ucieczki.
- To.. ty jesteś tym nowym szczeniakiem? – odparł wzdychając
Wtuliłam się w ogon i wybełkotałam.
- T-tak – przełknęłam ślinę
- I pewnie mam się tobą zająć? – skrzywił łeb
Usiadłam już bardziej odważna
- Mhm…
- W takim razie, mów mi Midas – podał łapę
- F-firefly – powiedziałam cicho podając łapę
Nagle obok nas wylądował skrzydlaty wilk. Słońce poraziło mnie w oczy, więc nie mogłam określić, czy był to samiec lub samica. Ale jedyna świadomość tego, że wylądował przede mną latający wilk, była cudowna. Jak najprędzej chciałam się dowiedzieć o nich więcej.
< Latający wilku? Chciałbyś odpowiedzieć? :3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!