Patrzyłem jej głęboko w niebieskie oczy.
Pod łapami czułe miękkość żółtego futra.
Jeden pocałunek sprawiał, że zapominałem o całym świecie.
Głos jak aria anioła.
Piękna, nieskażona dusza.
To właśnie wszystko, co kochałem w Kim.
Nasza miłość rozkwitała szybko.
Była piękna i prawdziwa.
Wiedziałem, że to nasze ostatnie święta, gdyż oboje idziemy na wojnę.
Greyback miał wizję, która dotyczyła nas.
Wiedziałam co nas czeka.
Ona też zdawała sobie z tego sprawę.
- Kim to nasze ostatnie święta. - szepnąłem.
Wpatrywała się w śnieg.
Przyciągnąłem ją mocniej do siebie.
- Wiem. - odszepnęłam.
- Kocham cię.
< Kim, dokończysz? Wiem, że krótkie, ale taką koncepcję miałam na to opowiadanie ;3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!