niedziela, 21 grudnia 2014

Od Smile - Pierwsze dni

Spokój, było to cudowne. Jakże nie było by miło żyć w takim świecie co panuje jedynie spokój? Na pewno tak. Ale inni mają ciekawsze znania..
Wyszeptałam to wpatrując się z drzewa w dwa walczące wilki. Oba rzucały na siebie krwiste spojrzenia. Robiły to tak zaciekle, że nawet ja wpadłam w lekkie zaciekawienie. Ziewnęłam, oparłam się łapą i wybiłam z gałęzi. Wylądowałam pomiędzy dwoma wilkami, chcieli mnie zaatakować. Nudziło mnie to, gdzie nie przyszłam tam widziałam walkę. Może nie wszystkie były celowe. Może niektóre były coś w stylu „przygotowujące do wojny”, albo przeciwnie.
Spokojnie przysiadłam. Ziewnęłam i zdjęłam maskę. Na mojej twarzy ukazały się białe puste niczym śnieg oczy i krwisty uśmiech. To był ten moment, czy wystarczające było to, że ich wystraszyłam, czy miałam posunąć się do rękoczynów. Wyszło na pierwsze, wilki odbiegły. Jeden z nich warkną na mnie, po czym machną ogonem i odwrócił się ode mnie plecami. 
Założyłam ponownie maskę. Po raz kolejny ziewnęłam, to przez ta całą podróż. W końcu… trzeba się wysilić aby znaleźć porządną watahę. No nic, nie ma co się żalić. Westchnęłam, odwróciłam się przejeżdżając ogonem po ziemi i pobiegłam w swoją stronę. Po drodze mijałam inne wilki, także one wędrowały w swoje strony. Jedne chodziły w grupach, inny w parach, a cała reszta samotnie, tak jak ja.
Samotne wędrowanie jest moim zdaniem ciekawsze od grupowego, czemu? Ponieważ jesteś niezależny, nie musisz podejmować decyzji w którą stronę chcesz iść. Idziesz na swoją rękę. Choć właściwie.. to JEST ciekawsze, po prostu.
Dostatkiem sił wybiłam się z ziemi na kolejne drzewo. Teraz jednak wystawiłam ogon, który z kolei upadł na ziemię. Ciekawe kolory przyciągały zwierzęta, ale tylko te małe. 
Nie musiałam długo czekać, po dziewięciu minutach młody zając wpadł pułapkę. Elektryczna sierść zjeżyła się w jego stronę smażąc go na gorąco. Zsunęłam się z drzewa i ułożyłam przy zwłokach zwierzęcia. Tak to bywa, jeśli jesteś mądry to nie wpadasz w zasadzki wilków. Ale jeśli jesteś właśnie taki, to kończysz w uścisku łap. Mruknęłam a następnie oddzieliłam wszystkie części królika. Ułożyłam to w równy rząd i wyliczałam kolejno który kawałek mam zjadać. Musiałam jednak przed tym zdjąć maskę. Ułożyłam ją na gałęzi i przykryłam sterta liści. Ze smakiem zjadałam kolejne kawałeczki. Robiłam to tak długo, aż w końcu została jedynie głowa. Z żalem spojrzałam na to biedne zwierzę. 
- To łańcuch pokarmowy. Ja zjadam ciebie, ktoś zjada mnie i tak dalej. To naprawdę nie twoja wina, ani moja. To przez matkę naturę, przynajmniej tak się dowiedziałam od ludzi. Widzisz? – wskazałam łapą na gębek trawy – To także ona stworzyła, to drzewo tak samo…
Nagle moją jakże fascynująca rozmowę przerwał szelest liści. To nie był wiatr, tylko wilk. Najwyraźniej przyciągną go zapach mięsa. Szybko założyłam maskę, usiadłam i bez drgnięcia wpatrywałam się z opuszczoną głową na wilka.

< Wilku? Czy masz odwagę odpisać? ;x >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!