*-Mikasa ... *- Wysłałam jej koleją wiadomość poprzez telepatię . Ta jednak nic nie zrobiła .
-Co z tobą jest Onee-chan ? Wahasz się ?
-Nie moja droga ! Myślałam , że znasz mnie trochę lepiej .
Człowiek leżał skrępowany i zakneblowany ... jak one dały mu radę . Był umięśniony , wysoki i wysportowany . Jedna z wader złapała go za kark i uniosła głowę w stronę księżyca . Był on w pełni ... nagle poczułam dreszcze na całym ciele . Chciała się wycofać ale coś mnie zatrzymało .
*-Jeżeli już przyszłaś to teraz patrz ! * - Brzmiało to jak rozkaz ... wydany przez Mikasę . Dało się wyczuć , że wpadła w szał ... szał morderstw ! Przełknęłam głośno ślinę i otumaniona patrzyłam na to co się stanie .
Człowiek zaczął krzyczeć ... wił się z bólu i co chwile łapały go drgawki .
Mikasa podeszła do ofiary . Zaczęła mówić jakieś niezrozumiałe dla mnie słowa . Po skończeniu formułki człowiek zaczął płakać . Jego łzy powoli przemieniały się w krew.
-Jest silny ... nie chce jej wypuścić ! - Powiedziała jedna ze zgromadzonych . Domyśliłam się , ze chodzi o duszę . Mikasa podeszła do cierpiącego mężczyzny i niewiele myśląc wbiła mu pazury w oczy oślepiając go i powodując większy krwotok . Skuliłam się w kłębek i gdy tylko poczułam , ze to dziwne coś przestało mnie trzymać uciekłam na kraniec lasu . Coś poruszyło się za mną . Odwróciłam się powoli ...
-Mikasa ... Dlaczego mnie tam trzymałaś ?
< Mikasa ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!