Spojrzałem na nią.
-no.... Dobra-uśmechnąłem się
Zaczęliśmy iść w jakimś kierunku.
-no... A jak tutaj dotarłeś?-zapytała Witchita
-no cóż... Zaczęło się od tego, że... Moi rodzice zostali zabici. Ostatkiem sił udało mi sie uciec. Szukałem watahy... Aż do teraz w powiedziałem
Nie byłem pewny czy jej to mówić... Nikomu wcześniej tego nie powiedziałem.
-straszne....-powiedziała wadera
-niby tak...-powiedziałem smutnie
-a wiec gdzie najpierw?-zapytałem po chwili
(Witchita???)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!