Nie mogłam spać tej nocy. Co chwila przewracałam się z boku na bok i każda pozycja była dla mnie niewygodna. W końcu się poddałam i usiadłam wzdychając z rezygnacją. Tej nocy księżyc świecił z niewyobrażalną mocą. Niestety widziałam tylko jego poświatę, gdyż jego zasłaniały mi drzewa. Wstałam i skierowałam się do miejsca z którego będę miła wyśmienity widok na niebo. Po krótkim spacerze znalazłam się nad rzeką. Uniosłam pyszczek i zagapiłam się na zbiorowisko migających punkcików. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się ciszą, jaka tutaj zaległa. Potem spojrzałam na wodę, która leniwie płynęła u moich łap. Skrzywiłam się z odrazą widząc swoje oblicze.
,,Nienawidzę cię'' pomyślałam patrząc w swoje krwistoczerwone oczy.
Rozejrzałam się czy aby na pewno jestem sama i zaczęłam cicho śpiewać piosenkę, którą uważałam za opis mojego życia.
Powiedz coś, bo rezygnuję z Ciebie
Będę tym jedynym, jeśli tego zechcesz
Gdziekolwiek, podążałbym za tobą
Powiedz coś, bo rezygnuję z Ciebie
I czuję się taki mały
Nic z tego nie rozumiem
I nic już nie wiem
I potknę się i upadnę
Wciąż uczę się kochać
Zaczynam dopiero raczkować
Powiedz coś, bo rezygnuję z Ciebie
I przepraszam, że nie mogłem do Ciebie dotrzeć
Gdziekolwiek, podążałbym za tobą
Powiedz coś, bo rezygnuję z Ciebie
I schowam swoją dumę do kieszeni
Jesteś jedyną, którą kocham
I mówię "żegnaj"
Powiedz coś, bo rezygnuję z Ciebie
I przepraszam, że nie mogłem do Ciebie dotrzeć
I gdziekolwiek, podążałbym za tobą
Powiedz coś, bo rezygnuję z Ciebie
Powiedz coś, bo rezygnuję z Ciebie
Powiedz coś...
W tej samej chwili odwróciłam głowę i ujrzałam basiora, który się mi przyglądał. Momentalnie przestałam śpiewać.
- Masz przepiękny głos. Mam na imię Greyback, a ty z całą pewnością jesteś The Last Song Of Death, oschła i bez uczuć na zewnątrz, ale w środku wilczyca niczym anioł z magicznym głosem i wielkim talentem. Mam rację? - i wtedy miałam ochotę umrzeć. Skąd on to wiedział? To znaczy o tej mojej ''drugiej stronie''. Przecież ja... ja nikomu o tym nie mówiłam od... bardzo dawna. Szybkim krokiem podeszłam do niego a, jak podejrzewałam oczy zmieniły swój odcień na czarny jak niekończąca się otchłań.
- Skąd to wiesz? - syknęłam przez zaciśnięte zęby. Nie miał prawa tego wiedzieć.
- Mam swoje sposoby. - odparł wymijająco, co spowodowało jeszcze większe spotęgowanie złości.
- *Tylko się nie denerwuj.* - powiedziałam sobie w myślach. - *Nie chcesz, aby nikt cię taką widział. To pogorszy twoją sytuację.* - kiedy przed oczami pojawiła mi się wizja tego, co może się za chwilę stać cała wściekłość wyparowała zamieniona w przerażenie. Szybko oddaliłam się od basiora. Tak na wszelki wypadek.
- Odejdź. - odwróciłam wzrok w stronę księżyca, by jego hipnotyczna moc pomogła mi nie patrzeć na Greyback'a. Nie mogę patrzeć wilkom w oczy. Wtedy pojawiają się moi ''przyjaciele'' i szepczą w głowie o... różnych rzeczach o których lepiej nie wspominać. Nagle poczułam, jak zbliża się do mnie powoli.
- Powiedziałam odejdź. - warknęłam głośniej.
- Nie mam zamiaru się nidzie ruszać. - ponownie zmierzył w moją stronę.
- No to ja to zrobię. - i zanim zdążył cokolwiek zrobić z zawrotną prędkością ruszyłam w głąb nieopodal znajdującego się lasu.
<<Greyback?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!