Szłam powoli przez Las Czarnego Rumaka, nie zważając na nic. Chodziłam po nim tak sobie, bez celu, myśląc o różnych błahostkach i mojej przeszłości, która nie zachowała się w mojej pamięci w kolorowych barwach.
Najpierw było przybycie do watahy, czyli przełom w moim życiu, coś nowego w życiu malutkiej, czarnej Ayoko. Potem wejście w dorosłość, w końcu samodzielność i niezależność. Następnie poznanie Max'a, nasza pełna niespodzianek miłość i nagle jego odejście w ciszy. Potem pocieszenie u boku Geralt'a z Rivi, nasza usiana trudnościami miłość, zaadoptowanie Honor i w końcu nasze rodzone potomstwo, czyli Kaigy i Hill. A potem jego nagła śmierć. Do teraz nie wiem co się z nim stało, ale jestem pewna, że wkrótce ktoś mi powie.
Zamyślona, nie zauważyłam wilczycy, z którą się zderzyłam.
- Przepraszam... - Powiedziałam do niej.
- Uważaj jak leziesz, niezdaro. Nikt nie będzie wchodził w drogę The Last Song Of Death. - Odpowiedziała. Spojrzałam na nią.
- Wyglądasz zupełnie jak Honor! - Krzyknęłam z bólem i przerażeniem.
Nim wilczyca zdążyła odpowiedzieć, uciekłam. Potem cały czas miałam przed oczami Honor, którą straciłam.
To opowiadanie ma dwie wersje.
Druga wersja tutaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!