Zmrużyłam oczy, widząc sylwetkę wilka. Natychmiast schowałam się za górę z piasku i zaczęłam przyglądać jej się, niezauważona. Wilk, a raczej wadera, sądząc po postawie, szła w moim kierunku, rozglądając się i wołając... mnie. Schyliłam się, gdy owa wilczyca zbliżyła się, i przyczaiłam, gotowa do skoku. Nie spuszczałam jej ani na sekundę, ja ją widziałam doskonale, przyzwyczajona do blasku słońca rażącego w oczy, a wilczyca musiała mrużyć oczy, aby cokolwiek widzieć, a i tak wiele nie widziała. Gdy minęła moją kryjówkę, szepnęłam ledwo słyszalnym szeptem
- Buuuuu - wadera usłyszała mój szept
Powtórzyłam to, starając się na bardziej ostry i mrożący krew w żyłach ton
- Buuuuu
Wadera podskoczyła i odwróciła się w moją stronę. Rozglądała się za mną, a w jej oczach było widać strach.
- Co tutaj robisssssz? - spytałam, dalej szeptem, przedłużając literę "s"
Przełknęła ślinę i zmusiła się by odpowiedzieć
- Szukam... ciebie - a więc wiedziała z kim ma do czynienia
- A ładnie to tak zapussszczać ssssię ssssamemu w taki niebezpieczny teren? - spytałam, dalej szeptem, groźnym i ostrzegawczym szeptem - Lepiej zmykaj sssstąd, jeżeli chcessssz wyjść ssstąd w jednym kawałku
Oblizała zdenerwowana wargi
- Mam... jedną sprawę... do ciebie, Ziro - powiedziała drżącym z podniecenia głosem
Zaśmiałam się i wyskoczyłam z kryjówki, skacząc na nią bez ostrzeżenia.
- Takich tchórzów jak ty nie toleruję na tym terenie, Imaniko - szepnęłam jej do ucha - Podobno przecież odeszłaś z tej watahy
-Odeszłam... - przełknęła ślinę - Ale...
Nie dokończyła zdania, nie zdążyła. Zbliżyłam kły do jej gardzieli i... ugryzłam ją. Coraz mocniej zaciskając szczęki, udusiłam ją.
- Nie należysz już do tej watahy, odeszłaś i wtargnęłaś na jej tereny. Miałam prawo cię zabić - szepnęłam do martwego ciała
I bez zbędnych ceregieli, zakopałam dawną koleżankę i... odeszłam, nie obejrzawszy się za siebie.
(Trochę... no, krwawe, że tak powiem, ale zły humor i duża wena nie idą w parze. A dla tych, którzy mają jakieś komentarze do tej wilczycy, od razu mówię, że kiedyś była to moja wadera, ale odeszła więc miałam prawo ją wykorzystać do tego opowiadania. )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!