Riven wydawała mi się waderą, która, jak to ładnie określił mój brat, skacze z kwiatka na kwiatek. Był Macklemore, był Nightmare... Ja wobec niej zachowywałem się neutralnie i niewiele robiłem sobie z jej wypowiedzi.
- I dobrze, że o tym pomyślałaś. - Mruknąłem.
Zauważyłem, że Riven swój kieliszek wypiła bardzo szybko, ja swoje wino sączyłem natomiast powolnymi łykami, z poważną miną, rozkoszując się jego słodkością. Nie rozglądałem się, w zasadzie nawet nie mrugałem.
- *Co ja do cholery wyprawiam?* - Spytałem samego siebie. - *Powinienem być tu z Eagle, ale jej niestety już nie ma.*
- O czym myślisz? - Zapytała ciekawa Riven.
- O wszystkim i o niczym. - Odpowiedziałem niechętnie.
Uważam, że od czasu przemiany coś się ze mną stało. Wciąż jestem za zasłoną cienia, jednak zintegrowałem się z innymi wilkami. Ale czy tak powinno być? Wciąż czekam na tego kogoś, kto mnie zrozumie, ale kogoś takiego tu nie ma.
- Wszyscy tańczą... - Westchnęła kiedy jakiś wilk robiąc krok do tyłu [tańczyli chyba walec angielski xD], wpadł na nią.
- Ja nie przyszedłem tu tańczyć.
- To po co?
- Mam dwa powody. Pierwszym jest doskonałe i mocne wino, drugim to, że sama chciałaś, żebym z tobą poszedł.
< Riven? Widzę, że zastosowałaś hiszpański znak zapytania. Soledier jest jakiś sztywny, to przez to wino xD. Weź to jakoś rozkręć. >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!