- Radziłabym ci nie pyskować - ostrzegłam go, szczerząc kły i podchodząc do niego pare kroków, zmuszają go, aby się cofnął - Bo może to źle się dla ciebie skończyć
Zmrużył oczy wściekły
-No, co mi zrobisz?
Uśmiechnęłam się ironicznie
- Chodź, to ci pokaże
Weszłam między drzewa, ukrywając się w cieniu, na tyle daleko, aby nikt nas nie zauważył. Basior szedł tuż za mną, a gdy stanęła, prawie na mnie ( ponownie) wpadł. Bez słowa odwróciłam się do niego. Przez chwilę patrzył się na mnie, jednak w końcu spuścił wzrok. Skoczyłam na niego, przewracając go. Trzymałam oby dwie łapy na jego piersi, uniemożliwiając mu poruszenie się
- Jak myślisz, co bym teraz zrobiła, gdybyś nie należał do watahy? - szepnęłam mu do ucha
Przełknął ślinę, wiedział, o co mi chodziła
- Więc lepiej mi nie podskakuj - puściłam go, a on, najpierw pozbierał się i odbiegł, zostawiając za sobą tuman kurzu. Pokręciłam pyskiem, zirytowana
- Bohater - mruknęłam sama do siebie i ruszyłam w kierunku jaskini Valixy.
(Valixy?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!