wtorek, 11 lutego 2014

Od Milly - C.D. opowiadania Maddy ''Mój wygląd to istna katastrofa!''

   Zastanowiłam się. Maddy ewidentnie dobrze gadała, ale mama z pewnością nas nie puści, bo się będzie bała, że jeszcze nam się coś stanie. No cóż, trzeba było coś wymyślić. 
 - No nie wiem. - Powiedziałam wciąż będąc w zadumie.
 - Ja tym bardziej. - Odrzekła siostra.
 - Wiesz? Po prostu pójdę i jej powiem.
 - O wyglądzie też?
 - Nie, no coś ty! - Krzyknęłam i podbiegłyśmy wspólnie do naszej mamy, białej wadery o imieniu Ginewra.
 - Mamo! - Krzyknęła Madd, a ja się dołączyłam. Ginewra podniosła łeb.
 - Coś się stało? - Zapytała odwracając głowę w naszą stronę.
 - Nie. - Odpowiedziała cicho Maddy.
 - Tylko - Urwałam na chwilę, przyglądając się siostrze. - Maddy chciała mi pokazać taki mały strumień, który odkryła.
 - I? - Zapytała przeciągle mama.
 - Chciałybyśmy się tam wybrać, ale musimy otrzymać Twoją zgodę. 
 - No nie wiem. - Powiedziała.
 - Prosimy. - Odparłyśmy i spojrzałyśmy na nią z nadzieją.
 - Ech - Westchnęła. - No... No nich wam będzie. 
 - Dziękujemy! - Krzyknęłyśmy i swoim szczenięcym tempem pobiegłyśmy do Wartkiego Potoku.
 - Obyśmy nie spotkały Bloody Wolf. - Szepnęła Maddy kuląc uszy.
 - Wątpię. - Odparłam.
 - Na pewno?
 - Jasne... - Rzekłam, ale kiedy ujrzałam cień... - że nie.
 - Ups. - Szepnęła cicho siostra, oddalając się powoli.
 - Zostań. Damy radę!
Zwierzę za krzakami zawarczało i przeskoczyło jedną z roślin. Zgodnie z naszymi przypuszczeniami, była to Bloody Wolf.
 - Co tu robicie? - Spytała strasznym głosem.
 - Stoimy i patrzymy na ciebie. - Odpowiedziałam śmiało.
 - Takie słodkie szczeniaczki... Nienawidzę takich!
 - Ja nie lubię wilków, które tak straszą. - Ciągnęłam. 
 - I co z tego? Nie zabronisz mi!
 - Może i nie. - Westchnęłam.
 - Zapomniałaś języka w gębie? - Spytała, po czym zwróciła się do Maddy. - A ty? Co taka cicha?
 - Hmm? - Zapytała kuląc się lekko.
 - Pytam, czemu nic nie gadasz?!
 - Bo...
 - Znudziło mi się z tobą gadanie. Bój się, bój, bo - Wyciągnęła pazury i zbliżyła do niej, a ja zamarłam w bezruchu. Wtedy zupełnie nagle jakiś wilk wyłonił się z mgły.
 - Co robisz? - Spytał spokojnie, siadając i odsuwając Maddy łapą. To był tata. Jak dobrze, że na niego zawsze możemy liczyć!
 - Tata! - Krzyknęłyśmy.
 - Zadałem pytanie. - Powtórzył do Bloody Wolf. Jego wzrok wydawał się dziwny... Zimny i surowy, jej to jednak nie ruszało. Zaobserwowałam, że tu istnieje jakaś bariera. Gustaw nie boi się Bloody Wolf, a ona nie boi się jego. Kiedy są blisko, wyglądają, jakby mieli się wzajemnie pozabijać. Powinna mieć dla niego przynajmniej szacunek, ale cóż...
 - A mi nie chce się na nie odpowiadać. - Rzekła.
 - Właśnie widzę. - Odparł. - Mogę cię o coś prosić? 
 - Nie za bardzo.
 - Mimo to spróbuję. Ograniczyłabyś się do straszenia dorosłych wilków?
 - Nie wiem. - Odpowiedziała sucho. - Zastanowię się.
 - Dobrze, przynajmniej tyle. - Westchnął.
Szarpnęłam delikatnie sierść ojca, kiedy wadera wycofała się w cień.
 - Co się dzieje, Milly? - Jego wzrok był już o wiele milszy. Maddy wciąż była kurczowo wtulona w jego futro.  
 - Nie powiesz mamie? - Zapytałam. 
 - Zależy o co chodzi.
 - Miałam sen. Wiem jaki będzie mój wygląd, kiedy dorosnę i nie podoba mi się. Maddy poradziła, żebym napiła się wody z tego strumienia, a potem, kiedy będzie padać, pójdziemy nad Gejzery Szczęścia. Pomyślę życzenie i zmienię wygląd, kiedy dorosnę.

< Gustaw? Maddy? Kto dokończy? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!