Wataha była czymś niezwykłym, zupełnie nowym. Wokół brzmiało tyle dźwięków, a w powietrzu unosiło się mnóstwo zapachów! Masa rzeczy do odkrycia, niezwykłe przygody, nowe znajomości. To wszystko czekało na takiego szczeniaka jak ja, gdybym tylko była odważniejsza w rozmowach z innymi wilkami. Inaczej było, kiedy rozmawiałam z Milly. Nie umiałam się na nią w prawdzie otworzyć, ale było inaczej, lepiej, niż w kontaktach z innymi wilkami z watahy.
Byliśmy z matką na łące, kiedy podeszła do mnie i zaczęła marudzić coś o swoim wyglądzie, kiedy dorośnie. Nie był on wcale taki zły, ale miała rację, zbyt słodziutki. Zira, mimo że Milly jest młodą alfą i ma prawo ją wygnać, na pewno by jej dokuczała. Mam jej dosyć, ciągle kogoś straszy i uważa się za lepszą od innych, co prawdą nie jest. Są silniejsi i mądrzejsi od niej, ale nikt nie będzie nigdy taki jak ona.
Nie rozmawiałam z nią, ale matka dużo mi o niej opowiadała. Są kuzynkami. Podobno mamie też sprawiała kłopoty, nasyłając na nią duchy. Podobna sytuacja była z Inaris, mamą Max'a. Ona też została wystraszona przez Zirę, ale zachowała zimną krew.
Rozmowa z Milly była na niefajny temat - wygląd. Mnie szczerze nie obchodziło jak ona właściwie wygląda, ale ją obchodziło. Kiedy mi się wyżaliła, stwierdziłam, że mogę jej pomóc.
- Jak? - Spytała z nadzieją.
- Zaprowadzę cię do mojego tajnego miejsca. - Powiedziałam.
- Co to jest za miejsce? - Zapytała zaciekawiona.
- Nazywam go Wartkim Potokiem. To jakiś strumyk, który ma źródło w rzece Condos.
- A gdzie się kończy? - Zapytała.
- Na dalekich pustkowiach, gdzie mieszkają Indiańskie Wilki.
- Serio? - Oczy się jej zaświeciły. - Wow.
Zapadła cisza, a potem moja siostra znów się odezwała.
- Zaprowadzisz mnie tam i co potem?
- Wypijesz stamtąd wodę?
- Dlaczego?
- Nie pytaj, na razie się nie dowiesz.
- Wypiję wodę i?
- Pójdziemy do Gejzerów Szczęścia. Tylko musi padać deszcz.
- I wtedy pomyślę życzenie, a ono się spełni.
- Powiedzmy.
- Jak to?
- Na szczenięta to nie działa, chyba że wypijesz wodę z...
- ...Wartkiego Potoku! - Dokończyła za mnie Milly.
- No, no, w końcu kumasz o co chodzi.
- Heh... To jak, idziemy? - Spytała.
- Pewnie. - Odparłam. - A co z mamą? Powinna o tym wiedzieć.
< Milly? Dokończ w wolnej chwili. >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!