- To znaczy? - Spytał obserwując uważnie młodą ziębę, która podfrunęła blisko nas.
- Czuję się wyobcowana, inna. Nie znam tu praktycznie nikogo. Tylko Merkury. - westchnełam
- Hej, teraz znasz też mnie. Toboe. - uśmiechnął się.
- Lauren. - odwzajemniłam uśmiech.
Nagle na łapie usiadł mi jeden z ptaków. Przyglądałam mu się, tak samo Toboe. Nagle podszedł do nas mały szczeniak. Wyglądał na przestraszonego. Podeszłam do niego wolno, tak żeby mnie zobaczył i się nie przestraszył.
- Hej, mały. Jak się nazywasz ? - spytałam uśmiechając się lekko.
- A..Aleksander. - odpowiedział, a po chwili spojrzał mi w oczy i wyprostował się. - A ty ?
- Jestem Lauren. Zgubiłeś się ? - spytałam i usiadłam.
- Tak. - odpowiedział i skrzywił się. - Zgubiłem mamę...
- Nie przejmuj się, znajdziemy ją ! - zawołałam wesoło. - Chodź, zaczniemy od miejsca, gdzie ostatnio z nią byłeś.
-Okej ! - zawołam i uśmiechnął się do mnie.
Wstałam i spojrzałam na Toboe.
- Idziesz z nami ? - spytałam.
Nie przewidziałam jednego. Gdy Aleksander go zobaczył, schował się za moimi łapami.
- Nie. Zostanę. Do zobaczenia, Lauren. -powiedział i skierował wzrok na ptaki.
Młody odetchnął z ulgą.
- Nie bój się, nie ma czego. - powiedziałam o zaczeliśmy iść w kierunku jeziorka. Tam wpadli na nas dwoje wilków.
- Aleksander ! - zawołała wadera, i chwyciła go w objęcia.
Spojrzałam na Aleksandra, żeby zobaczyć czy to na pewno ktoś znajomy. On wtulił się w waderę mówiąc "mama ! ", więc nie musiałam się już dłużej upewniać.
gdy odwróciłam się z zamiarem odejścia, drogę zagrodziła mi owa wadera.
< Ysabeau ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!