Spanikowałem, ale nie okazywałem tego tak jak Ysabeau. Próbowałem odgonić myśli od porwania, ponieważ istniała jeszcze jedna opcja.
- Spokojnie. - Powiedziałem.
- Jak mam być spokojna? - Spytała.
- Jest jeszcze jedno wyjście.
- Jakie?
- Może któryś z opiekunów zobaczył, że jest sam i po niego przyszedł.
- No nie wiem...
- Ale nie wykluczaj takiej możliwości.
- Co zrobimy?
- Może sprawdzimy, czy jest u opiekunów? - Zaproponowałem.
< Ysabeau? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!