- Przepraszam. - wydusiłem. Gula w gardle coraz bardziej rosła, zaś do oczu nabierały mi się łzy. - Przepraszam, że nie uratowałem jej. Przepraszam, że was opuściłem. Kim, obiecałem, że cię nigdy nie zostawię. - szepnąłem. Wadera wbiła mi łapy mocniej w kark.
- To nie twoja wina, Evan. - zapłakała. Kim natrafiła na naszyjnik. Rozwiązała go. Patrzyła w ciszy na przedmiot. - To Cony...
- Tak. - odparłem drżącym głosem. Wziąłem go z jej łapy. Związałem naszyjnik na jej szyi. - Masz już jeden... - mruknąłem. Kim dotknęła naszyjnika. Spod jej zamkniętych powiek, wypłynęły łzy. Jedna upadła na naszyjnik. Biała mgła uniosła się w powietrzu. Uformowała się w obraz zmarłej córki.
- Kocham was. - rzekła z lekkim uśmiechem. Uniosła się do góry, zaś kryształ zawieszony na szyi Kim, stracił blask.
- To była jej dusza... - szepnąłem.
< Kim? C: >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!