poniedziałek, 10 listopada 2014

Od Cassidy - A gdy przyjdzie mój czas...

Wspominałam dzisiaj swojego partnera. Przypomniała mi się piosenka, którą mi śpiewał...
To było takie smutne... Nie wiem, po co tutaj wróciłam. Przecież nie mam po co tutaj być. Powinnam go szukać, choć i tak prawdopodobnie nigdzie go nie znajdę... Ale zawsze warto spróbować, trzeba dać losowi szansę. Tak. Postanowiłam pójść do rodziców i ostatecznie się pożegnać. Niestety, nie było ich w jaskini. Pewnie byli na polowaniu. Zaczekałam na nich. Po godzinie usłyszałam kroki i śmiech mamy. Nieśli na swoich grzbietach dwa jelenie.
 - Cassidy, witaj. - Uśmiechnął się ojciec, gdy mnie zobaczył.
 - Co cię tutaj sprowadza, kochanie? - Dopytała mama.
 - Chciałam wam coś powiedzieć. - Rzekłam.
 - Co?
 - Odchodzę z watahy. Definitywnie i bezpowrotnie. 
 - Ale córciu... - Zaczęła mama.
 - Spokojnie, Ginewro. Jest już dorosła. Da sobie radę. - Przerwał ojciec, puszczając mi oczko.
 - Dziękuję za zrozumienie - Mówiąc to patrzyłam na ojca, po czym przeniosłam wzrok na mamę - i troskę. Do zobaczenia.
Tak oto zakończyła się moja przygoda w tej watasze... Już tutaj nie wrócę... Nie spocznę, póki go nie znajdę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!