Jeden z jej policzków znajdował się coraz dalej ode mnie. Sięgnąłem łapą. Dotknąłem jej twarzy i ponownie zwróciłem ją ku sobie. Zamknąłem oczy i zbliżyłem się do niej. Pocałowałem ją. To było magiczne. Czułem, jak wilczyca odlatuje. Skoczyło mi tętno. Pocałunek był długi i czuły. Chciałem zatrzymać czas... Ale niestety, wszystko, co dobre, kiedyś się kończy... Po tym pocałunku, dała mi jeszcze przelotnego buziaka. Trzymałem w łapach jej pyszczek.
- Masz przepiękne oczy... - Szepnąłem. - Niebieskie, zupełnie jak ocean.
Pocałowałem ją w czoło.
- Wiesz co, Megan? - Zapytałem.
- Co? - Spytała, dalej będąc pod wpływem szoku.
- Już od dawna cię kochałem. - Uśmiechnąłem się.
- Dlaczego nic nie powiedziałeś?
- Bo wiesz... Nie chciałem cię stracić...
< Megan? Brak weny, sorry xd >
Już biorę się za odpowiedź . ^^
OdpowiedzUsuń