*****
Był to dzień przyjemny, wyjątkowo ciepły i słoneczny. Bawiłam się z Moon'em na naszej Słonecznej Polanie, a Trapt'a nie było. Nie wiem, gdzie się zapodział. Łąka była częściowo zalana przez ostatnie opady, co wykorzystywaliśmy z Moon'em w zabawach. Skakaliśmy po kałużach, brudząc się przy tym i ochlapując przechodzące wilki. Nagle zauważyłam Birdy, naszą siostrę!- Birdy! - Krzyknęłam radośnie. - Chodź się pobawić!
- Już pędzę. - Odpowiedziała uśmiechnięta. Mimo, że była dorosła, wciąż drzemało w niej szczenię. Zaczęliśmy grać w berka, jednak, kiedy wadera ujrzała na swojej drodze kałużę, zahamowała.
- Co jest? - Spytałam, zatrzymując się.
- Ja... boję się wody. Źle działa na moje zdrowie. - Odpowiedziała zawstydzona.
Postanowiłam spróbować przekonać Birdy.
- Dobra, zatem zrobimy coś innego.
- Mianowicie...?
- Widziałam jakiegoś kolorowego ptaka i chciałam się ciebie zapytać, jaki to ptak.
- Zaprowadź mnie do miejsca, gdzie go widziałaś.
Szłyśmy - Moon został - przez Las i dotarliśmy do Rzeki Condos. Usłyszałam świergot, obie podniosłyśmy głowy.
- Jeszcze takiego nie słyszałam.
- To on, ale głos dochodzi z drugiej strony rzeki.
- Obejdziemy ją i obejrzymy ptaka.
Na to właśnie czekałam.
- Ale on zdąży odfrunąć! - Krzyknęłam.
W końcu wilczyca weszła do wody i przeszła na drugą stronę. Udało mi się zniszczyć lęk siostry. Zabłyszczałam jasnym światłem i, kiedy światło zniknęło, byłam już dorosła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!