Szłyśmy przez jakiś las, który wydawał mi się znajomy. Ta ziemia, te drzewa, rzeka, wodospad, zapachy... To tu się wychowywałam!
- Czy to Las Czarnego Rumaka? - Spytałam z nadzieją.
- Dokładnie. Coś jednak pamiętasz. - Odpowiedziała.
- Coś, ale nie wiele. Dlatego cię poprosiłam.
- Wiem.
- Hmm... Kogoś mi przypominasz.
- Hę?
- Afrodytę. Była pierwszą nauczycielką w watasze, doszła do nas niedługo po moich pierwszych urodzinach. Była bardzo miła, nigdy nie narzekała, lubiła każdego i miała świetną łapę do szczeniąt.
- Też była nauczycielką podstaw.
- Tak. - Odpowiedziałam.
- Zbieg okoliczności.
- Tak...
< Amber? Brak weny... >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!