Miałam wielką tremę przed tym koncertem. Przed rozpoczęciem naszego występu, Toboe i Kiba mieli zająć się sprawdzeniem sprzętu, natomiast ja uzgadniałam wszystko z Gustawem.
- Zagramy za darmo. - Powiedziałam.
- O nie. - Odrzekł alfa. - Musicie rozwijać swoją działalność.
- Nie chcę nad... - Mówiłam, ale Gustaw mi przerwał.
- Zapłacę minimalną stawkę. wynajem całego zespołu to...?
- Sto Tysięcy Piór Feniksa. - Odpowiedziałam. - Na pewno?
- Tak. - Odparł. - Będę się już zbierać.
- Dobrze. - Powiedziałam i na tym zakończyliśmy naszą rozmowę. Dosłownie kilka sekund po wyjściu Gustawa, podbiegł do mnie Kiba i opowiedział mi o pewnych komplikacjach, które nastąpiły podczas przygotowań.
- Trzeba coś z tym zrobić. - Powiedziałam.
- Ale co? - Pytali gorączkowo Kiba i Toboe.
- Wiem! - Krzyknęłam. - Mamy przecież towar w sklepie. Tam są mikrofony. Dwa, albo nawet i trzy. Weźmiemy te, przy okazji je wypróbujemy.
- Jesteś pewna, że działają?
- Daję głowę.
- Kiba. - Odezwał się Toboe. - Polecisz po nie?
- ... - Odparł Kiba.
< Kiba, zgodziłeś się? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!