Ups... No i zostaliśmy sami. Przy młodym było mi jakoś tam raźniej, kiedy zostawałem sam z Ys język mi się plątał, a moje słowa stawały się bezsensowne i właściwie sam siebie nie rozumiałem. Ale cóż...?
- *Jeśli dziś był mój ostatni dzień...* - Pomyślałem. - *znalazłbym drugą połówkę, o której tak marzę. Przysiągłbym na Boga, który jest w górze, że wreszcie się zakocham.* - Powtarzałem te słowa w myślach. Były to słowa pewnej bardzo pouczającej piosenki.
- Bandit? - Zapytała Ys machając mi łapą przed nosem. - Żyjesz tam?
- Tak, tak, zamyśliłem się. - Odparłem.
Znów zapadła głucha cisza, tym razem ostatnia w moim życiu.
- Ja już tak dłużej nie mogę. - Powiedziałem tak cicho, że wadera niekoniecznie to usłyszała. Spojrzałem na Aleksandra. Bawił się. Nic nie stało mi na przeszkodzie, by zrobić to, na co zawsze brakowało mi odwagi. W końcu - mimowolnie! - pocałowałem Ysabeau.
< Ys, jak na to zareagowałeś? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!