Spanikowałam . Co jej się mogło stać ?Zawał serca ? Krwotok wewnętrzny ? Serce jej pękło , albo straciła za dużo krwi ?Miałam już zacząć płakać , ale sobie coś pomyślałam *Kim ja jestem ? Zwykłym wilkiem, czy wilkiem szamanem posiadającym wszystkie żywioły i moce ?!* . Za pomocą lewitacji przełożyłam Oliwię na plecy . Pomacałam . Miała uszkodzoną czaszkę i kręgosłup . Na szczęście nie był to krwotok ...
Schyliłam się nad wilkiem i zaczęłam nucić . To mnie uspokajało . Oliwia była trochę świadoma tego co się dzieje . Ale leżała bez ruchu . Wzięłam igłę i specjalną substancję , bo czym usnęła . Czemu nie zawołałam po siostrę albo po lekarza ? Byliśmy gdzie indziej . Ta gdzie czaili się wrogowie .Z całej siły zaczęłam masować kręgosłup, w końcu dotknęłam i mocą naprawiłam to miejsce . Została głowa ... Nawet nie pytajcie co zrobiłam . Po wszystkim dzięki lewitacji przeniosłam Oliwię do nory dawnej zamieszkiwanej przez lisy . w tym czasie obtarłam krew , zabandażowałam skaleczenie i usiadłam; czekając na przebudzenie Oliwii . Przypomniałam sobie starego szamana i wodza z Nowego Meksyku . Zwał się Tramis ... Jego melodia była taka cudowna . W kocu usnęłam . Obudziła mnie Oliwia /
<Oliwia ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!