Przed nosem przemknęła mi postać Daenerys, dalej Angelika, no i oczywiście George. Zmierzyłam wzrokiem wszystkich wrogów, następnie rozejrzałam się po pustyni.
- Jesteś dość ciężki, prawda? - Spytałam.
- No tak. - Odpowiedział.
- Zatem ty zejdź na dół i walcz tam gdzie Geogre. Ja zostanę z dziewczynami na wydmach, bo jesteśmy lekkie. W ten sposób ty się nie zapadniesz, a ja wykorzystam swoją wagę. - Przerwałam i podałam mu jeden z moich łuków i strzały. - Mam nadzieję, że umiesz strzelać.
- Pewnie. Ojciec mnie nauczył.
- Zatem to ci się przyda. Jeśli pierwsi rozprawicie się z wrogiem na dole, ostrożnie przejdźcie na wydmy, natomiast jeśli to my będziemy pierwsze, zejdziemy na dół wam pomóc.
< Kazan, co było dalej? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!