- Macie fajnych przyjaciół. - zwróciłam się do moich córek. - Zazdroszczę wam.
- Ale czego? - zapytała Alestria.
- Na prawdę nie wiesz? Ich. Ja, kiedy byłam w waszym wieku w ogóle nie miałam przyjaciół ani nikogo bliskiego....oprócz Cheveyo. To on zastępował mi matkę i ojca oraz troszczył się o moje bezpieczeństwo i pożywienie. Dzięki niemu przeżyłam, ale on....musiał zapłacić za to ogromną cenę.
- Jaką? - dociekała Olimpias.
- Szybciej dorosnąć. Przeze mnie nie miałam dzieciństwa. Ja mu je zabrałam. - odparłam.
- Oh, nie martw się. - próbowała mnie pocieszyć mała. - Gdyby tego nie zrobił nie tylko nie dotarłabyś do tej watahy, ale także nie byłoby nas, a wtedy nigdy nie poznałybyśmy Zacka i Angeal'a.
Zauważyłam, że rzuciła przelotne spojrzenia w stronę basiorów, dłużej zatrzymując wzrok na Zacku. ,,Czyżby się w nim zakochała?" - pomyślałam.
<Zack, jak zareagowałeś na to spojrzenie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!