poniedziałek, 20 stycznia 2014

Od Oliwii - C.D. opowiadania Valixy ''Pierwsza wojna w tej watasze''

   Oczywiście, nie pomyślałam ani przez chwilę, że ta obca wilczyca okaże się kimś zupełnie mi znanym, z kim jeszcze przed chwilą rozmawiałam. 
   Rzecz jasna, Gustaw wszystko jak zwykle widział, mimo że był zajęty walką. Wysłał mi telepatycznie wiadomość.
 - ''To Valixy.'' - Powiedział
 - ''Nie... Ona wygląda inaczej...'' - Odpowiedziałam telepatycznie.
 - ''Zaufaj mi. Przeszła przemianę.'' - Odparł.
 - ''Nie wierzę''
 - ''Nie musisz. Tylko jej nie atakuj'' - Po chwili ciszy znów dostałam telepatyczną wiadomość. - ''Zajrzyj jej w oczy, to ją poznasz''.
Postanowiłam wykonać to, co Gustaw mi zlecił i faktycznie w tych czerwonych oczach coś było. Tamta Valixy...
 - Valixy! - Krzyknęłam.  - Przepraszam za wszystko. 
Czułam, że łeb boli mnie coraz bardziej.
 - Nic nie szkodzi. - Odpowiedziała.
Dostałam potężny cios od tamtego basiora. Przez chwilę myślałam, że to Apocalypse, ale to nie on, bo ten, który nas zaatakował był o wiele mniejszy od niego. 
Bałam się, że mam krwotok wewnętrzny, albo coś gorszego. 
Wszystko bolało mnie jak cholera.
Świat powoli ciemniał, a ja usłyszałam jedną z piosenek, które kochałam.

Nikt prócz mnie jej nie słyszał, bo TSA grało po prostu w mojej podświadomości.
   Poczułam nieopanowany ból i padłam na ziemię.

< Valixy? Brak weny... >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!