poniedziałek, 20 stycznia 2014

Od Kazan'a - C.D. opowiadania Jenn ''Kolejne spotkanie''

- Tak się cieszę, że wreszcie zostaliśmy partnerami. Szkoda tylko, że na wojnie. 
- Mówi się trudno i żyje się dalej. - odparła Jenn z lekkim uśmiechem.
Odwzajemniłem go. Po chwili tuż koło nas znaleźli się następni napastnicy w postaci jednej dość dobrze zbudowanej, rudej wadery i potężnego oraz jak się niedługo okazało niezwykle silnego, czarnego basiora. Musieliśmy po raz kolejny ruszyć do walki. Mojej towarzyszce szło wspaniale, ale... ja... no cóż...przegrywałem. Po paru minutach przeciwniczka Jenn leżała martwa, a zwyciężczyni ruszyła mi z pomocą. Razem szło nam trochę lepiej, ale i tak nie byliśmy górą. Prawdę mówiąc chyliliśmy się do nieuchronnej klęski. Na szczęście nagle tuż koło nas przeleciała strzała trafiając prosto w serce naszego przeciwnika. Rozejrzeliśmy się dookoła, aby zobaczyć naszego wybawiciela. Parę metrów od nas zauważyliśmy Fiodora. Kiedy podszedł do nas dostatecznie blisko, powiedziałem:
- Dzięki za uratowanie życia.
- Nie ma za co, w końcu jesteś moim synem, a ta piękna wadera - od niedawna twoją partnerką, ale zrobiłbym to nawet, gdy tak nie było.
- Mimo to dziękujemy jeszcze raz. - powiedziała Jenn.
- To nic takiego. To był mój obowiązek, a teraz lepiej zejdźcie w pola walki i udajcie się do Ginewry. Oboje wyglądacie okropnie. - poradził nam i odszedł dalej, aby zabijać następnych wrogów.

<Jenn, co było dalej?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!