piątek, 17 stycznia 2014

Od Gustawa - Nieoczekiwana pomoc

   Kiedy zatapiałem zęby w szyi ostatniego z wilków, znajdujących się w pobliżu mojej jaskini, ujrzałem - lepszego miana dla owego czegoś wymyślić nie mogę - wilka. Potem następnego, kolejnego i jeszcze jednego.
    Rozpoznałem ich.
 - Wataha Sztyletu Zgłady? - Szepnąłem do siebie. Po kilku minutach ujrzałem też Megan, wraz ze skrzydlatymi wilkami z tamtejszej watahy. Moje myśli kłębiły się w moim łbie coraz bardziej, wreszcie wywnioskowałem, że nie są po stronie watahy Apokalipsy. 
 - Przybyliśmy na pomoc. - Powiedziała Megan, kiedy znalazła się blisko. Ponownie wpadłem w zadumę. 
 - *Przecież sami świetnie sobie radzimy, ale z drugiej strony...* - Pomyślałem.
 - Przyjmujemy pomoc.
 - Co mamy robić?
 - Musicie mi pomóc zebrać wszystkich wrogów z naszych terenów i zagonić ich na pole walki. Potem, możecie trochę powalczyć, jeśli macie ochotę. Dobrze sobie radzimy z rozbrajaniem przeciwników, więc potem możecie wrócić na swoje ziemie. - Powiedziałem. 
   Megan i reszta stada wbiegli w tereny, a ja uważnie ich obserwowałem, bo wciąż byłem pełen wątpliwości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!