- Apocalypse... - Szepnąłem do siebie.
Widząc, co się dzieje, ruszyłem na przełaj przez pole bitwy, zabijając po drodze dużą grupę wrogów.
- Wara od niej! - Wrzasnąłem i zadałem wilkowi bardzo bolesny cios w oko. Cudem pozostało na miejscu. - Poszedł, już!
- Gustaw! - Zawołała Sonea. Tak jak większość wilków, była przerażona oczami basiora.
- Nie patrz mu w oczy! - Krzyknąłem, a wadera wykonała mój rozkaz. Wiedziałem, że już niedługo zmierzę się z tym wilkiem, ale muszę bronić niewinnych przed jego atakiem. Wreszcie odepchnąłem wilka, a Sonea cofnęła się kilka kroków, będąc w szoku. To normalne, jeśli patrzy mu się w oczy...
Nim zdążyłem cokolwiek zrobić, basior zniknął bez śladu...
< Sonea? Brak weny, wybacz >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!