wtorek, 21 stycznia 2014

Od Gustawa - C.D. opowiadania Amber ''Jak dotarłam do tej watahy''

   Kiedy zobaczyłem obcą wilczycę, postanowiłem bronić swego terenu i ostrzegawczo wyszczerzyłem kły. Jednakże kiedy ta zerwała się i pognała w głąb terenów, wyruszyłem za nią biegiem, aby ją przepędzić.
 - *I tu cię mam* - pomyślałem i zagoniłem ją w ślepą uliczkę. Przywarła do ściany, a ja zbliżyłem się. Błyszczały moje oczy i kły, a wadera ie ukrywała swego przerażenia.
 - Czego tu chcesz? - Spytałem z grozą w głosie.
 - A to twój teren? - Zapytała ze skruchą i zaskoczeniem samica.
 - Mój i mojej watahy.
 - Wygnali mnie z mojej. - Tłumaczyła się. - Musiałam uciekać przed wszystkimi basiorami, gonili mnie... Nawet nie wiedziałam, kiedy się tu znalazłam.
   Nagle syknęła z bólu.
 - Boli cię coś? - Spytałem.
 - Głowa.
 - Zaprowadzę cię do mojej żony, ona ci pomoże.
 - Dziękuję. - Powiedziała wadera i poszliśmy wolnym krokiem w stronę jaskini mojej i Ginewry.
 - Za co cię wygnali? - Zapytałem.
 - Uważali, że zabiłam alfy. - Zamarłem. - Ale to nie ja!
   Wówczas przypomniała mi się historia Zero Blackfire i postanowiłem jej uwierzyć.
 - Wierzę ci. - Rzekłem i sprawdziłem wzrokiem jak zareagowała wadera. Jeśli uśmiechnęłaby się pod nosem, byłaby szczęśliwa, że mnie okłamała. Lecz ona odetchnęła z ulgą.
   Byliśmy już pod jaskinią Ginewry.

< Amber, dokończ proszę. >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!