- Tak... - Westchnęłam i ciągnęłam dalej. - Słuchaj, teraz jest wojna, a ty walczyć nie możesz. Póki co będziesz w tej jaskini, to jaskinia dla rannych. Na jedno zawołanie jestem.
- Masz doświadczenie w medycynie? - Zapytała ciekawa.
- Od lat się tym zajmuję, więc tak.
- Więc jakbym teraz zaczęła słabnąć, pomogłabyś mi?
- Tak. - Odparłam. Wadera przymrużyła oczy i jej głowa gwałtownie przewróciła się w bok. Zemdlała.
- Cholera! - Krzyknęłam. Czuwałam przy niej pół godziny, w końcu oprzytomniała.
- Co się stało? - Spytała.
- Zemdlałaś.
< Poloxin? Brak weny... >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!