Usłyszałam basiora ze sporej odległości. Przywitał się ze mną.
- Cześć. - Odpowiedziałam będąc już w miarę blisko. Miał przepiękne, niebieskie oczy, które od razu zdradzały jego osobowość.
- Jesteś Kim? - Spytał. Przecież mnie nie znał.
- Tak, to ja. - Odparłam.
Odsunęłam się od niego, by zabić jakiegoś wilka. On również nie próżnował podczas tych kilku sekund. Obydwoje mieliśmy na koncie po jednym wilku.
- A ty to Macklemore? - Spytałam.
- Owszem. - Odpowiedział. Nagle jakiś basior, z którym walczyłam podczas rozmowy na moce, odepchnął mnie kulą światła, przez co wpadłam na Macklemore'a. Przekoziołkowaliśmy kilka metrów w dół jakiegoś pagórka, wreszcie się zatrzymaliśmy, a on stał nade mną.
< Macklemore? Wybacz, że musiałeś czekać, ale wena mnie opuściła >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!